Czterojęzyczny na sześciolingwalny
Splync v1.0 rozpoczął jako aplikacja jednojęzyczna tylko po angielsku. Później, Splync v1.3 rozszerzył się na cztery języki — dodając japoński, francuski i uproszczony chiński. Zlokalizowany interfejs działał płynnie i naturalnie, więc kontynuowałam podróż. W wersji v1.7 Splync uczy się dwóch kolejnych języków: hiszpańskiego i koreańskiego. Dzięki temu aplikacja przechodzi z czterojęzycznej na sześciolingwalną, otwierając drzwi dla jeszcze większej liczby osób na całym świecie. Hiszpańskim posługuje się szacunkowo od 490 do 500 milionów rodzimych użytkowników, co czyni go jednym z najpowszechniej używanych języków na świecie. Koreański dodaje kolejnych 75 do 80 milionów rodzimych użytkowników, głównie w Korei Południowej, Północnej i w społecznościach diaspor na świecie. Wspierając te dwa języki, Splync v1.7 zwiększa swój potencjalny zasięg o ponad 560 milionów dodatkowych rodzimych użytkowników — to znaczący krok w kierunku przyjęcia użytkowników z jeszcze większej liczby zakątków świata.
"Hola Amigo!" była moją pierwszą hiszpańską frazą
Hiszpański był praktycznie moim drugim językiem obcym. Kiedy miałem około 21 lat, przebywałem w Stanach Zjednoczonych przez 90 dni — po prostu dlatego, że tyle wynosił limit bezwizowy, więc postanowiłem to wykorzystać. Ku mojemu zaskoczeniu, zaprzyjaźniłem się z wieloma osobami, które mówiły po hiszpańsku. Ameryka okazała się o wiele bardziej różnorodna, niż sobie wyobrażałem. Pewnego dnia napisałem e-mail do dziewczyny z Hondurasu. Chciałem ją zaskoczyć, więc sprawdziłem w słowniku słowo "przyjaciel" i nauczyłem się "amigo". Z radością otworzyłem wiadomość słowami „Hola, amigo!”. Ale zamiast być zaskoczona, poprawiła mnie. Odpisała, że nie jest "amigo", ale "amiga!" Nie miałem pojęcia, o czym mówi. Był to mój pierwszy kontakt z językiem rozróżniającym płeć. Teraz, gdy mówię po francusku znacznie lepiej niż po hiszpańsku, nie uważam już hiszpańskiego za mój drugi język obcy. Ale wciąż marzę o podróży po Hiszpanii, Ameryce Środkowej lub Południowej, rozmawiając z żywiołowymi ludźmi w ich pięknym języku.
"Yeoboseyo" wydawało się oznaczać "cześć" przy rozmowach telefonicznych
Kilka miesięcy później chciałem zadzwonić do koreańskiego przyjaciela, którego poznałem podczas programu wolontariackiego w Ameryce. Miałem jego numer telefonu zapisany na kartce, ale z jakiegoś powodu odebrała kobieta, której nie znałem. Powiedziałem jej imię mojego przyjaciela, ale nie mogłem zrozumieć, czy go rozpoznała, czy wybrałem zły numer. Nie mówiła po angielsku, więc rozłączyłem się. Ale nie poddałem się. Spędziłem około pięciu minut ucząc się koreańskiego w internecie i nauczyłem się kilku podstawowych zwrotów, takich jak „Nie mówię po koreańsku”, „Jestem Japończykiem”, a nawet „Czy jesteś jego siostrą?” Uzbrojony w te frazy, ponownie zadzwoniłem na ten sam numer. Tym razem wydawało się, że mnie rozumie — ale nadal nie mogłem zrozumieć jej odpowiedzi. Ostatecznie dałem za wygraną. Kilka lat później odwiedziłem Busan promem. Do tego czasu mój zasób słów po koreańsku zwiększył się może dziesięciokrotnie w porównaniu do tych pięciu minut nauki. Mogłem pytać o zniżki w sklepach lub o drogę. Ale schemat był zawsze taki sam: ludzie rozumieli, co mówiłem, ale ja nie rozumiałem, co oni odpowiadali. Mimo to Koreańczycy zawsze byli uprzejmi i życzliwi. Zawsze czułem do nich bliskość — zarówno psychologiczną, jak i geograficzną.
Kultura dzielenia rachunków w krajach hiszpańskojęzycznych
Nauka tych języków poprzez prawdziwe spotkania wzbudziła również moje zainteresowanie kulturami, które się za nimi kryją — zwłaszcza tym, jak ludzie dzielą koszty w codziennym życiu. Z tego, co się dowiedziałem, dzielenie kosztów wśród przyjaciół jest powszechne w krajach hiszpańskojęzycznych, choć randki często podążają za bardziej tradycyjnymi oczekiwaniami. W kilku częściach Ameryki Łacińskiej mężczyźni nadal są zobowiązani płacić na pierwszej randce, praktyka ta czasami wiąże się z pojęciami odpowiedzialności lub męskości. Młodsze pokolenia i obszary miejskie przechodzą w kierunku bardziej elastycznych nawyków, ale kontrast między swobodnymi zgromadzeniami a normami randkowymi pozostaje. Oczywiście świat hiszpańskojęzyczny jest zbyt zróżnicowany, by wyciągać jednoznaczne wnioski, ale taki ogólny wzorzec zauważyłem.
Kultura dzielenia rachunków w Korei
Tymczasem koreańska kultura jedzenia tradycyjnie preferowała, aby jedna osoba płaciła za cały posiłek — zwykle jest to najstarszy, gospodarz lub osoba o wyższym statusie. Przez długi czas równy podział rachunku mógł wydawać się niezręczny lub niegrzeczny. Dziś jednak przyjaciele i młodzi ludzie częściej dzielą rachunek, nawet jeśli zwyczaj "jedna osoba płaci" nadal utrzymuje się w formalnych sytuacjach lub wśród starszych pokoleń. Co ciekawe, mimo różnic między tymi dwiema kulturami, randki wykazują podobny wzór jak w regionach hiszpańskojęzycznych: mężczyźni często ponoszą większą część kosztów, choć nowoczesne pary stopniowo zmierzają w kierunku bardziej zrównoważonego podejścia. Zrozumienie tych subtelności pomaga mi myśleć o tym, jak Splync może wspierać różne sposoby dzielenia kosztów.
Bez osądzania potencjalnych użytkowników
Powyższe dyskusje są po prostu oparte na tym, co zebrałem, słysząc i czytając o tych kulturach, więc jeśli pochodzisz z tych regionów i masz inne perspektywy, naprawdę chciałbym je usłyszeć. W końcu każda ludzka relacja jest wyjątkowa. Staram się unikać popadania w stereotypy i wciąż wierzę w wartości Splync, gdy nasza społeczność rośnie. Może nigdy nie dowiem się, kto znajdzie Splync przydatny — i to jest część ekscytacji.